czwartek, 29 listopada 2012

O chemii

Chemia należy do naszych dodatkowych przedmiotów, które w miarę upływu czasu, nabierają, niczym śniegowa kula, rozpędu i stają się... jak mawia mama, niebezpieczne ;) lub jak mawia Niki: najfajniejszym przedmiotem :))) Na początku miałem wątpliwości, czy w ogóle to dobry pomysł, by w klasie, co by nie było 4, rozpoczynać przedmiot z gimnazjum... Po 3 miesiącach nie mam jednak już żadnych wątpliwości :) Niki zna już tablicę Mendelejewa lepiej ode mnie ;) ale najważniejsze są te błyski w oczach, kiedy przystępujemy, do choćby najprostszego eksperymentu :)))
W tej dziedzinie duże podziękowania, dla Babci Ali, która dostarczyła nam sporo menzurek, pipet, rurek i rureczek ;) Palnik wykombinowaliśmy z lampy na olej sprzedawanej w biedronce :) która daje naprawdę radę :))) choć zapach, który pernamentnie z siebie wydaje zmusza nas do magazynowania jej poza domem ;)
Dwa tygodnie temu, Niki zażądał z całą stanowczością trzeciej chemii w tygodniu :))) Jako, że czas nie chce się rozciągać, zwłaszcza rodziców :))) ustaliliśmy, że trzecia godzina to będzie głównie oglądanie materiałów w sieci plus filmy -co, jak się okazało, ma jednak ten minus, że eksperymenty w sieci często są mocno "efektowne" i choćby chęci ich przeprowadzania w domu, utwierdzają mamę, w mniemaniu o przybliżającej się katastrofie ;)))
Niki jest więc obecnie w fazie rozwijającej się pasji (jestem ciekaw jak długo potrwa) Ostatnimi czasy, zmienił nawet swoje plany związane z zawodem... z pilota samolotów pasażerskich, na pilota-chemika :))) z akcentem na chemika. Dowodem ostatecznym niech będzie wynik ćwiczenia z j. polskiego, gdzie miał ułożyć 30 wyrazów ze słowa DRAMATOPISARZ: 6 z nich było... pierwiastkami. 
ps. tata przy eksperymentach też bawi się całkiem dobrze :)))  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz