Na poważnie intensywna nauka angielskiego ruszyła dopiero w tym roku. Zasadniczo w 100% zajmuje się tym mama (na szczęście), która -mimo,że :) anglistka z wieloletnim doświadczeniem szkolnym :) wzniosła się poza schematy i czyni to całkowicie w duchu ED -choć, trzeba przyznać, że u początków dało się zaobserwować pewne naleciałości z "byłego systemu". Trzeba tu zaznaczyć, że wspólnie z Nikim, gdy tylko coś takiego zaobserwujemy, dusimy je w zarodku :))) Ostatnio najlepszą metodą okazują się wspólne spacery na których rozmawia się wyłącznie w języku wyspiarzy... Jednym z ciekawszych pomysłów mamy związany z przyswajaniem angielskiego, był prezent na urodziny Nikiego, którym było przeszło 100 kartek od ludzi z 6 kontynentów w ich narodowych językach wraz z tłumaczeniem na angielski :) Tyle przyszło bowiem odpowiedzi na post w CS z prośbą o ich przysyłanie. Dostaliśmy zresztą nie tylko kartki, ale i foldery, listy a nawet prace plastyczne z Brazylii, Indonezji ZEA, Australii, RPA, Indii, Indonezji, Chin ...-żeby wymienić te ciekawsze :)
A to nasze podziękowania, które wysyłaliśmy naszym "darczyńcom" wraz z częścią przysłanego przez nich materiału pomocniczego do nauki - i jak to w ED bywa, nie tylko tego przedmiotu, do którego były przeznaczone, ale i geografii, historii, WOSu itp oraz WF dla taty, który- by zrobić to zdjęcie-musiał przyjąć taką postawę na drabinie, której nie powstydziłby się niejeden gimnastyk :)))

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz