Dziś zacznę od cytatu:
Programy promocji czytelnictwa wśród małych dzieci, które nie opanowały jeszcze umiejętności czytania, wprowadzane są od kilku dekad, w ramach oficjalnej
polityki edukacyjnej, w wielu krajach świata – jednym z pierwszych z nich był brytyjski projekt Bookstart (1992 r.), mający zapewnić swobodny dostęp do książek każdemu dziecku w wieku od 0 do 5 lat. Inicjatywy takie inspirowane są wynikami badań wskazującymi, że naukę czytania można zaczynać znacznie
wcześniej niż jest ona wprowadzana formalnie w szkołach i przedszkolach, a wczesny kontakt z różnego typu pisanymi materiałami ma bardzo istotny wpływ na postrzeganie użyteczności czytania i zainteresowanie literaturą w późniejszym wieku. W artykule omówiono znaczenie i sposób organizacji programów tego typu
na przykładzie portugalskich bibliotek publicznych dla dzieci i niemowląt, zwanych bebetecas.
Źródło:
http://babin.bn.org.pl/?p=1393&utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=uczenie-czytania-przed-nauka-chodzenia-portugalskie-biblioteki-dla-dzieci-i-niemowlat
Kwestia wczesnego czytania oczywiście jest mocno dyskusyjna. Spotkałem się z postami pełnego entuzjazmu, jak i mocnymi głosami krytycznymi. O samej nauce czytania i pisania, może kiedy indziej :) a dziś o samych książkach i konkurencji :)
Bez wątpienia, od najmniejszego, trzeba dziecko oswajać z książkami. Staramy się czytać jak najczęściej. Żelazną regułą, pilnowaną przez dzieci, jest czytanie na dobranoc.
Naszej 3 letniej młodszej latorośli sporo czytamy także po angielsku- język jest jej najczęściej obojętny :) Najprawdopodobniej niewiele z tego rozumie, co tylko potwierdza tezę, że najważniejsze w czytaniu dziecku, nie jest historia, czy jakakolwiek nauka z tego płynąca a poczucie
bliskości, bezpieczeństwa itd. Myślę, że dlatego Niki jeszcze w wieku 6-8 lat domagał się, choćby krótkiego czytania na dobranoc, choć sam doskonale już czytał :) W ten jednak sposób, stopniowo, dziecko pryzwiązuje się do czytana a samo czytanie staje się wielką przyjemnością. Oczywiście z czytaniem rywalizuje obraz i dźwięk czyli telewizja, dvd, programy komputerowe. Dlatego nam (rodzicom) pozostaje rola segregatora (czasu)
Niki ma codziennie 30 minut na wybrane przez siebie gry komputerowe (najczęściej są to strategie lub wyścigi- ale nawet w wypadku tych drugich widzę, że nie ogranicza się wyłącznie do szaleńczych jazd, ale i buduje tory, konstrując często naprawdę niesamowite obiekty :)
Co drugi dzień ogląda też filmy "bajki" typu Shrek :) (wcześniej na oglądanie miał 40 minut dziennie, ale przekonał nas :) do opcji seansu (a nie pokaleczonego dzieła), pełnometrażowego filmu, co drugi dzień.
Dodatkowo oczywiście (najczęściej co drugi dzień), ogląda filmy "naukowe"
Obecnie dostaje wypieków przy: Co by było, gdyby (serial NG)
Przy okazji dla starszych dzieci na stronie Biblioteki Narodowej można w tych dniach oglądać wystawę dotyczącą Ptolemeusza ( przy okazji można dowiedzieć się też o zbiorach Zamoyskich-dzięki którym, wystawa mogła dojść do skutku). Wystawa oczywiście jest multimedialna i naprawdę fajnie zrobiona!
http://ptolemeusz.bn.org.pl/