czwartek, 8 maja 2014

Niki na temat ED

plusy i minusy edukacji domowej

Nazywam się Nikodem. Uczę się w systemie edukacji domowej od trzech lat.

Najważniejszym plusem tego sposobu nauki jest to, że można się uczyć tego co się chce. W szkole wszyscy muszą uczyć się tego samego. Natomiast w domu można mieć więcej lekcji które się lubi i mniej takich których się nie lubi. Nie trzeba też zaczynać i kończyć lekcji o wyznaczonych porach, nie muszą one też trwać dokładnie 45 minut. Innymi plusami jest to, że po lekcjach nie trzeba odrabiać zadań domowych, nie trzeba jeździć autobusem (lub chodzić na nogach) do szkoły i z powrotem oraz to, że można wykorzystywać różne materiały (nie trzeba uczyć się tylko z podręcznika).
Minusów niestety nie mogę wymyślić
Nikodem 11 lat


Tekst Nikiego powstał w związku z prośbą jednej z mam z grupy ED na fb. 


Trochę poezji i muzyki czyli urozmaicenie j. polskiego ;)

Dziś udało się wymyślić ciekawe ćwiczenie, które nie tylko zajęło wszystkich członków rodziny (z wyjątkiem, tego jeszcze niemówiącego rzecz jasna) ale dało im sporo śmiechu i satysfakcji! Do węgierskiej, tradycyjnej piosenki ludowej, każdy z nas napisał własne-polskie słowa. Oczywiście, nikt z nas nie znał oryginalnego tekstu, i pewnie nie pozna... powstały zatem 4 teksty, zupełnie do siebie nieprzystające, ale "charakterystyczne" dla każdego z nas, które łączyła możliwość zaśpiewania do tej samej melodii.

Jak zapamiętać liczbę Pi

Różne są sposoby zapamiętywania. Najlepiej coś zapamiętamy gdy skojarzymy to ze znanym nam faktem. Np liczbę pi zapamiętamy łatwo dzięki wierszykowi:
Żąć i orać w dzień zawzięcie, bo niema plonów bez trudu,
złocisty szczęścia okręcie płyniesz...
Kolejne cyfry liczby pi równe są ilości liter w poszczególnych wyrazach, a więc 3,14159256358978...
W celu zapamiętania innych faktów  możemy posłużyć się podobnymi zależnościami.
Dawniej słowo nie ma pisane było jako jeden wyraz.
za http://www.chemorganiczna.com/teksty/mnemotechnika.html

poniedziałek, 17 marca 2014

Najlepsza metoda na zapamiętywanie

Coraz bardziej przekonuję się do metody, która mówi, że najlepszą metodą do długotrwałego zapamiętania materiału, nie jest kilkukrotne powtarzanie, lecz...nauczanie innych! Sprawdziłem na sobie :) Sprawdza się i na N., który obecnie udziela systematycznych lekcji z matematyki mamie, mnie i mamie oraz niekiedy wszystkim, którzy się nawiną ;) z chemii (choć w tym wypadku są one spontaniczne, krótkie, ale za to częste). Uczy też gry w szachy swoją młodszą siostrę i niekiedy mamę.

piątek, 14 marca 2014

Kangur Matematyczny i KANGUREK- jedyny w jakim braliśmy udział, dlatego możemy napisać więcej :)

Krótki, suchy opis na początek: 

Konkurs wywodzi się z Australii, gdzie został zainaugurowany w latach osiemdziesiątych przez światowej sławy popularyzatora matematyki Petera O'Hallorana. W konkursie może uczestniczyć każdy uczeń, bez względu na wyniki w nauce i osiągnięcia na lekcjach matematyki. Atrakcyjne zadania konkursowe popularyzują wiedzę matematyczną, mobilizują do rozwijania zainteresowań, umożliwiają sprawdzenie umiejętności i stwarzają szansę zdobycia cennych nagród w postaci obozów zagranicznych i krajowych oraz wyjątkowych nagród rzeczowych.

Największa wartość tego konkursu, to często niestereotypowe zadania. Oczywiście, patrząc na pytania z kilku kolejnych latach, można zauważyć, pewne powtarzające się typy zadań, ale na pewno, są to zawsze zadania odbiegające od podręcznikowych. Konkurs stawia inne wymagania niż program z podręcznika, dlatego, często dzieci, które dobrze radzą sobie w olimpiadach matematycznych, nie koniecznie odnoszą sukces w Kangurku. W pewnym sensie dziecku jest łatwiej ponieważ wcale nie musi biegle liczyć. Z drugiej jednak strony, jest to zdecydowanie trudniejszy "test" ponieważ stawia przede wszystkim przed uczniem problem znalezienia właściwej "drogi do rozwiązania". Po jej odkryciu zadanie staje się już łatwe :) Na pewno w tym blogu, pojawią się ciekawe zadania z tego konkursu, które choć przeznaczone dla dzieci, potrafią na dłużej zatrzymać przy nich nawet większość dorosłych.
Niestety nie ma możliwości, by konkurs przeprowadzić w domu. Najlepiej zapytać szkołę w której zapisane jest dziecko. Jeżeli jest ona zbyt daleko, lub nie organizuje tego konkursu trzeba poszukać innej. My po prostu zadzwoniliśmy do niedalekiej szkoły i poprosiliśmy o możliwość wzięcia udziału. Nie było najmniejszego problemu :)
Co mi się nie podoba? 
Firma organizująca polską edycję nie udostępnia bezpłatnie testów z poprzednich lat co robią w innych krajach! Dostęp do nich jest płatny na stronach www ( cena w zależności od długości okresu w jakim chcemy mieć do nich dostęp) Można też w księgarniach kupić książeczkę z testami (nie ma tu oczywiście najnowszych). 



 Mistrzostwa w grach Matematycznych i Logicznych

 Zawodnicy startują w jednej z ośmiu kategorii wiekowych i zawodowych:

CE - uczniowie klasy III SP,
CM - uczniowie klasy IV SP,
C1 - uczniowie klas V i VI SP,
C2 - uczniowie gimnazjum,
L1 - uczniowie szkół ponadgimnazjalnych,
L2 - studenci i uczniowie szkół pomaturalnych,
HC - osoby zawodowo zajmujące się matematyką i informatyką (pracownicy naukowi szkół wyższych, placówek naukowo-badawczych, nauczyciele matematyki i informatyki),
GP - dorośli, nie występujący w kategorii L2 oraz HC.
 A więc znajdzie się coś dla dzieci i rodziców :)

Mistrzostwa są przeprowadzane w okresie od października jednego roku do maja następnego roku, przy tym pierwszy etap jest korespondencyjny. Półfinał XI Mistrzostw, przeprowadzony przez Internet  odbędzie się 23 marca 2013, w godz. 14.00 - 17.00, a finał krajowy 04 - 05 maja 2013 we Wrocławiu pod ścisłą kontrolą Organizatorów. Uczestnictwo w Mistrzostwach jest płatne. 
Finał międzynarodowy w Paryżu :)


http://grymat.im.pwr.wroc.pl/

piątek, 15 lutego 2013

W stustopniowym żarze woda wrze jak w garze
na słońcu frytki smażę i tylko o zimnie marzę
Nikodem
08-02-2013

niedziela, 2 grudnia 2012

Czas książki


Dziś zacznę od cytatu:
Programy promocji czytelnictwa wśród małych dzieci, które nie opanowały jeszcze umiejętności czytania, wprowadzane są od kilku dekad, w ramach oficjalnej 
polityki edukacyjnej, w wielu krajach świata – jednym z pierwszych z nich był brytyjski projekt Bookstart (1992 r.), mający zapewnić swobodny dostęp do książek każdemu dziecku w wieku od 0 do 5 lat. Inicjatywy takie inspirowane są wynikami badań wskazującymi, że naukę czytania można zaczynać znacznie
wcześniej niż jest ona wprowadzana formalnie w szkołach i przedszkolach, a wczesny kontakt z różnego typu pisanymi materiałami ma bardzo istotny wpływ na postrzeganie użyteczności czytania i zainteresowanie literaturą w późniejszym wieku. W artykule omówiono znaczenie i sposób organizacji programów tego typu 
na przykładzie portugalskich bibliotek publicznych dla dzieci i niemowląt, zwanych bebetecas.

Źródło:
http://babin.bn.org.pl/?p=1393&utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=uczenie-czytania-przed-nauka-chodzenia-portugalskie-biblioteki-dla-dzieci-i-niemowlat

Kwestia wczesnego czytania oczywiście jest mocno dyskusyjna. Spotkałem się z postami pełnego entuzjazmu, jak i mocnymi głosami krytycznymi. O samej nauce czytania i pisania, może kiedy indziej :) a dziś o samych książkach i konkurencji :)

Bez wątpienia, od najmniejszego, trzeba dziecko oswajać z książkami. Staramy się czytać jak najczęściej. Żelazną regułą, pilnowaną przez dzieci, jest czytanie na dobranoc.
Naszej 3 letniej młodszej latorośli sporo czytamy także po angielsku- język jest jej najczęściej obojętny :) Najprawdopodobniej niewiele z tego rozumie, co tylko potwierdza tezę, że najważniejsze w czytaniu dziecku, nie jest historia, czy jakakolwiek nauka z tego płynąca a poczucie
bliskości, bezpieczeństwa itd. Myślę, że dlatego Niki jeszcze w wieku 6-8 lat domagał się, choćby krótkiego czytania na dobranoc, choć sam doskonale już czytał :) W ten jednak sposób, stopniowo, dziecko pryzwiązuje się do czytana a samo czytanie staje się wielką przyjemnością. Oczywiście z czytaniem rywalizuje obraz i dźwięk czyli telewizja, dvd, programy komputerowe. Dlatego nam (rodzicom) pozostaje rola segregatora (czasu)
Niki ma codziennie 30 minut na wybrane przez siebie gry komputerowe (najczęściej są to strategie lub wyścigi- ale nawet w wypadku tych drugich widzę, że nie ogranicza się wyłącznie do szaleńczych jazd, ale i buduje tory, konstrując często naprawdę niesamowite obiekty :)
Co drugi dzień ogląda też filmy "bajki" typu Shrek :) (wcześniej na oglądanie miał 40 minut dziennie, ale przekonał nas :) do opcji seansu (a nie pokaleczonego dzieła), pełnometrażowego filmu, co drugi dzień.
Dodatkowo oczywiście (najczęściej co drugi dzień), ogląda filmy "naukowe"
Obecnie dostaje wypieków przy: Co by było, gdyby (serial NG)

Przy okazji dla starszych dzieci na stronie Biblioteki Narodowej można w tych dniach oglądać wystawę dotyczącą Ptolemeusza ( przy okazji można dowiedzieć się też o zbiorach Zamoyskich-dzięki którym, wystawa mogła dojść do skutku). Wystawa oczywiście jest multimedialna i naprawdę fajnie zrobiona!
http://ptolemeusz.bn.org.pl/