niedziela, 25 listopada 2012

Dziś niedziela, więc nic o szkole -pracujemy wyłącznie od poniedziałku do piątku, od 8.30 do 12.30 :)
ale, czy człowiek kiedykolwiek przestaje się uczyć?
Niki dużo czyta dla czystej przyjemności, więc na szczęście nie ma problemów z ortografią (wiem, wiem, że to nie reguła) streszczaniem, tego co przeczytał itp. więc przyjemność ta odciąża nas to od "szkolnych" ćwiczeń tego typu :)))

Ostatnio pochłania wszystko co napisał Niziurski. W tej chwili: "Szkolny lud Okulla i ja" Jak nietrudno się zorientować po tytule opowieść dotyczy szkoły :) Książki nie czytałem, ale przeczytałem notkę na okładce :) a tam znalazłem taki fragment z wypowiedzi samego Edmunda Niziurskiego:
SZKOŁA! Kochana i przeklęta! Ileż kosztowała mnie łez, nieprzespanych nocy, ile lęków, ile zaznałem tam goryczy, niesprawiedliwości, upokorzeń, jak mało- triumfów.

W dalszym ciągu zastanawia się dlaczego wiec wraca do tematu... Nie znajduje jednak plusów szkoły (pisze po prostu o młodości i związanej z nią intensywności życia i odczuwania. Skąd zatem "kochana" w odniesieniu do szkoły?  "Kochana" bo... związana z nami, poznana do bólu...itp. itd.???
Czy zatem nie lepiej obrać sobie inny obiekt do "kochania" :)))
Jak trudno jednak ucieka się od stereotypów...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz